Giant

Nowe składki ZUS, czyli niepewna przyszłość małych firm

|
W 2020 r. wzrosną składki dla ZUS
W 2020 r. wzrosną składki dla ZUS
Założenia projektu budżetu państwa na 2020 r. nie pozostawiają wątpliwości co do tego, czy w przyszłym roku zmieni się sytuacja przedsiębiorców w Polsce. Zmieni się na pewno, zwłaszcza w firmach, które pod względem dochodów wypadają słabiej od innych podmiotów gospodarczych.

 

Z dołączonych do projektu prognoz makroekonomicznych wynika, że średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrośnie z obecnych 4765 zł do 5227 zł brutto, skutkując wyższymi składkami ubezpieczeniowymi. Ponad milion przedsiębiorców, którzy nie korzystają z preferencyjnych warunków ZUS, będzie musiało wyliczać podstawę swoich składek z 60 proc. średniej krajowej. To daje prawdopodobnie (wysokość składki zdrowotnej zostanie podana w styczniu 2020 r.) rekordowe 10 proc. podwyżki w ujęciu rok do roku. Z większymi zobowiązaniami finansowymi mogą nie poradzić sobie małe i średnie firmy – w obecnym systemie ich zróżnicowana sytuacja ekonomiczna nie ma znaczenia przy obliczaniu składek dla ZUS. Obowiązują jednakowe kryteria niezależnie od dochodów. Nie ma i – mimo starań Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców – raczej nie będzie też mowy o regule dobrowolności w uiszczaniu opłat na rzecz ZUS.

 

Obecne zasady wielu przedsiębiorcom wydają się co najmniej oderwane od rzeczywistości. Począwszy na obliczaniu średniej płacy w oparciu o prognozy rządu, a nie dane GUS, choć i w tym przypadku zamiast sprawdzać średnią, należałoby raczej sięgnąć po medianę lub dominantę zarobków, by poznać kwoty bliższe realiom rynku pracy. Kończąc na braku elastyczności.

System należy zmienić?

 

Zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Adama Abramowicza: ustalanie wysokości ryczałtu na podstawie średniego wynagrodzenia nie ma żadnego uzasadnienia. Rzecznik proponuje skonstruowanie podobnego systemu do tych, które obowiązują we Francji lub Wielkiej Brytanii, gdzie składki są proporcjonalne do dochodów przedsiębiorstw. Hasło „przetrwają najsilniejsi” nie rozwiąże problemu.

 

W skrajnych przypadkach ZUS windykuje zaległości, eksmitując dłużnika z mieszkania. Kiedy zapytałem przedstawiciela ZUS, czy taka eksmisja leży w interesie państwa, otrzymałem odpowiedź, że leży w interesie ubezpieczonego, ponieważ pieniądze ze sprzedaży mieszkania zasilą jego konto emerytalne, z którego po osiągnięciu wieku otrzyma emeryturę. Ten przykład pokazuje, jak absurdalny jest obecny system – napisał Adam Abramowicz w liście do premiera Mateusza Morawieckiego.

 

Ponadto, Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, w komentarzu dla dwutygodnika „Krakowski Rynek Nieruchomości” dodaje: W celu poprawy warunków funkcjonowania tych przedsiębiorstw, należy udoskonalać obecnie obowiązujące regulacje prawa gospodarczego. Cel wielu ustaw można skutecznie realizować przy znacznie mniejszym obciążeniu przedsiębiorców różnego rodzaju obowiązkami. Ważnym polem zmian powinien być również system ubezpieczeń społecznych – wysokość danin publicznoprawnych powinna być powiązana z rzeczywistą sytuacją finansową przedsiębiorców.

 

Co przeszkadza przedsiębiorcom?

 

Trudności nie kończą się na składkach dla ZUS. Polska nie jest rajem podatkowym dla przedsiębiorców. Z raportu Światowego Forum Ekonomicznego „Global Competitiveness 2017-2018” wynika, że poziom skomplikowania polskiego prawa podatkowego stanowi największą przeszkodę dla prowadzenia biznesu w naszym kraju. Zrozumienia przepisów nie ułatwia ich zmienność, od lat wpisana w charakterystykę rodzimych regulacji w kwestii podatków. Jak podaje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (w publikacji „Warunki prowadzenia firm w Polsce 2018”), w 2015 r. uchwalono 65 zmian w podatkach, w 2016 r. – 53 nowelizacje, a w 2017 r. – 36. W raporcie „Paying Taxes”, opracowywanym co roku przez PwC i Bank Światowy, w edycji 2018 polski system został oceniony na 51. pozycję na świecie. Lepsze i bardziej przejrzyste prawo podatkowe mają np. takie kraje jak Rwanda czy Azerbejdżan.

 

Trudności występują również w obszarze dostępu do finansowania. Takim przedsiębiorstwom wciąż trudno jest pozyskiwać kapitał z rynku przez emisję instrumentów dłużnych lub udziałowych, natomiast bankowe instytucje finansowe podchodzą do udzielania im kredytów z większą ostrożnością niż w odniesieniu do większych klientów. Problemem są także niedobory kadrowe oraz związane z nimi trudności z pozyskaniem nowych pracowników. Ceny na rynku pozostają też relatywnie usztywnione w stosunku do rosnących kosztów pracy, materiałów i usług obcych – co wywiera istotną presję na rentowność części firm z sektora MŚP – wylicza Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

 

Do zawiłego prawa dochodzą różnego rodzaju koszty stałe prowadzenia własnej działalności, w tym ceny najmu i wydatki na wyposażenie i utrzymanie biura. Dobra koniunktura na rynku nieruchomości komercyjnych przejawia się m.in. niższymi wskaźnikami pustostanów, ale wysoki popyt sprzyja podwyżkom stawek najmu.

 

Odpowiedzią rynku na potrzeby małych przedsiębiorstw są np. przestrzenie coworkingowe i biura serwisowane, ale trzeba liczyć się z tym, że koszty najmu będą tu wyższe niż w tradycyjnych biurach. Warto przedtem sprawdzić, czy na rynku są oferty niezależnych małometrażowych lokali biurowych. Szukając oszczędności, warto także odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakim stopniu lokalizacja biura ma znaczenie dla rozwoju firmy. Być może wystarczy na jakiś czas przenieść siedzibę przedsiębiorstwa na obrzeża lub nawet poza docelowe miasto, i w ten sposób obniżyć koszty. Nie odrzucałbym także ofert biur do remontu – możliwe, że po oszacowaniu wydatków na adaptację lokalu, nadal uzyskamy oszczędności – mówi Jakub Przytuła z firmy Offices4You.

 

 


0.0
Tagi:
Napisz pierwszy komentarz